KP CHEMIK POLICE 98 - Oficjalna strona
  "Trener, który nie popełnia błędów, to trener, który nic nie robi"
 

27.03.09r.

"Trener, który nie popełnia błędów, to trener, który nic nie robi"

Wywiad z Mariuszem Szmitem – wieloletnim piłkarzem Chemika Police.

 

Mateusz Frąckowiak: Witam serdecznie. Cieszę się, że zgodził się Pan na chwilę rozmowy.

Mariusz Szmit: Witam również. Cała przyjemność po mojej stronie.

M.F.: Czy pamięta Pan swój debiut w III lidze?

M.Sz: Swój debiut zaliczyłem w meczu z Iną Goleniów w 1988r.. Nasz zespół wygrał wtedy 4-2.

M.F: Czy był Pan zdenerwowany, zmobilizowany czy może pewny siebie?

M.Sz: Byłem bardzo stremowany, jednak już wcześniej byłem w kręgu zainteresowania I-go zespołu. Zanim trafiłem do seniorów uczestniczyłem dwukrotnie w Mistrzostwach Polski w piłce nożnej juniorów. Zajęliśmy wtedy 6 i 7 miejsce, a naszym trenerem był Mirosław Masicz.

M.F. Kiedy rozpoczął Pan swoją przygodę z piłką nożna?

M.Sz: Trudno jest mi dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, ale myślę, że w wieku 13 lat.

M.F. Powiedział Pan, że swoją grą zachwycał trenerów, więc czy kiedykolwiek był Pan powoływany do kadry narodowej lub okręgowej?

M.Sz.: Nigdy nie byłem powoływany do kadry narodowej i okręgowej, mimo tego, że jako juniorzy wygraliśmy dwukrotnie ligę międzywojewódzką.

M.F: Zapewne pamięta Pan mecz z Arką Gdynia w 1990 roku. Policki zespół wygrał wtedy 6-1, a Pan zaliczył wtedy dwa trafienia. Co Pan czuł po końcowym gwizdku sędziego?

M.Sz: Jako młody zawodnik czułem wtedy dużą satysfakcję, dogadywałem się na boisku z seniorami, którzy byli bardzo doświadczonymi zawodnikami, zaczęli o mnie mówić, że gram coraz lepiej, że się rozwijam. A te dwie bramki? Jestem takim typem zawodnika, że po każdej zdobytej bramce, czy to jest sparing czy liga jestem szczęśliwy, że mogłem wspomóc zespół.

M.F: W następnych sezonach jest Pan wyróżniającym się pomocnikiem. Sezon 2000/01. Zdobywa Pan 8 bramek w sezonie i jest to jak na razie najwięcej w Pana karierze. Czy pamięta Pan te bramki i czy mają one jakieś szczególne znaczenie?

M.Sz: Po tylu latach ciężko jest zapamiętać wszystkie zdobyte bramki. Na pewno te bramki były dla mnie budujące – zdobyć jako pomocnik 8 bramek w sezonie to nie lada wyczyn.

Akurat ten okres wspominam bardzo przyjemnie. Zespól składał się z młodzieży – wychowanków i to była ciekawa ekipa.

M.F: 2000 rok był szczęśliwy dla Pomeranii Police, która wyeliminowała m.in. Groclin Grodzisk Wlkp. i Lecha Poznań w rozgrywkach Pucharu Polski. Kolejnym przeciwnikiem była w ćwierćfinale Polonia W-wa. Niestety policki zespół przegrał 0-1 oba spotkania. Zagrał Pan 180 minut w tych meczach. Czy ciążyła na zespole presja ze strony kibiców i co mówiło się w szatni?

M.Sz: Jeśli zespół z niższej klasy rozgrywkowej gra w ćwierćfinale z ówczesnym pierwszoligowcem, to na pewno jest duża mobilizacja. Jest wtedy szansa pokazania się z jak najlepszej strony. Mówiliśmy sobie w szatni, że jeśli nie wygramy to nic się nie stanie, ponieważ i tak zaszliśmy daleko, ale graliśmy do końca, nie poddawaliśmy się. Niestety przegraliśmy, ale byliśmy rewelacją tych rozgrywek.

M.F: Powiedział Pan, że w swojej karierze miał wielu trenerów, zatem którego z nich wspomina Pan jako doświadczonego i pewnego siebie szkoleniowca?

M.Sz: Moim zdaniem najbardziej doświadczonym trenerem był Mirosław Masicz. To on przyczynił się w dużej mierze do tego, w jaki sposób wygląda moja gra.

M.F: Czy otrzymywał Pan propozycje z wyższych ligowo klubów?

M.Sz: Nie mogę tego potwierdzić na 100%, ale po dwóch sezonach w II lidze swoją grą zachwyciłem drużynę Lecha Poznań. Jednak zbyt duża kwota odstępnego zniechęciła poznańską drużynę do mojego przejścia. Dowiedziałem się o tym dopiero po 8-10 latach.

M.F: W roku 2008 rozwiązał Pan kontrakt z Chemikiem Police. Co było tego przyczyną?

M.Sz:  Mam już 38 lat i według sztabu szkoleniowego nie nadaje się do gry. Ja tak nie uważam. Moim zdaniem w zespole musi być 3 starszych zawodników, którzy swoim doświadczeniem pomogą młodszym. Postawiono mnie przed faktem dokonanym i zaproponowano mi trenowanie rezerw Chemika. Nie zgodziłem się, gram teraz w Hutniku Szczecin i wiem, że to był dobry wybór.

M.F: W ciągu 29 lat zdobył Pan w tym klubie 49 bramek i rozegrał ponad 380 meczy. Ostatnią bramkę zdobył Pan w meczu z Mieszkiem Gniezno. Kierownik drużyny tak skomentował tą sytuację: „Nigdy takiej bramki nie zdobył i już pewnie nie zdobędzie.”

Jak Pan skomentuje te słowa?

M.Sz: Nie zgadzam się z kierownikiem drużyny. Zdobyłem wiele takich bramek, a słów kierownika nie należy brać na poważnie. Bardzo cieszyłem się z tej bramki. Uderzyłem piłkę z woleja, wpadła ona w same „okienko” bramki. Był to „soczysty” i zamierzony strzał.

M.F: Czy pamięta Pan fuzję Pomeranii z Odrą Szczecin?

M.Sz: Pamiętam ją bardzo dobrze. Ta fuzja nikomu na dobre nie wyszła. Niestety nie awansowaliśmy przez to do II ligi.

M.F: W swojej karierze grał Pan także w innych klubach, m.in. w Wybrzeżu Rewal. Jak Pan ocenia swoje występy w tym klubie oraz co skłoniło Pana do jego reprezentowania?

M.Sz: W Wybrzeżu grałem od 2003 do 2004 roku. Występy w tym klubie wspominam bardzo miło. Była fajna atmosfera, zgrana ekipa. Zdecydowałem się reprezentować ten klub także w 2008 roku. Muszę przyznać, że jesień w tym klubie przypominała bardziej męczarnię niż grę. Brak funduszy i  brak zespołu -odbiło się to na słabej pozycji w IV lidze. Do reprezentowania tego klubu skłoniło mnie życie - dodatkowe fundusze w domowym budżecie bardzo się przydają.

M.F: Ma Pan 38 lat, nadal potrafi Pan ustawić zespól, rozgrywać piłki, a czasami jest lepszym zawodnikiem od 20-latków. Z czego to wynika?

M.Sz: Do każdego treningu podchodzę poważnie, dbam o siebie, kontroluje swoją wagę. W każdym meczu daje z siebie wszystko, chcę po prostu wygrać.

M.F: Czy myślał Pan kiedykolwiek o zakończeniu kariery?

M.Sz: O zakończeniu kariery myślę cały czas, ponieważ nie jestem już młodym zawodnikiem. Szkoda, że nie gram w polickim zespole, ponieważ chciałbym rozegrać mecz pożegnalny dla kibiców naszego zespołu. Ta chwila może nastąpić w każdej chwili, ale nie jestem jeszcze do tego przygotowany.

M.F: Czy w ciągu swojej kariery miał Pan taki okres w życiu, że nic Panu nie wychodziło na boisku?

M.Sz: Takich chwili w życiu jest dużo. Przed każdym meczem nastawiam się pozytywnie, jestem przekonany, że 3 punkty będą dla nas. Wiadomo, że zawsze coś się „psuje” i trzeba to naprawiać przez długi czas.

M.F: Jest Pan szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci.

M.Sz: Mam jeszcze syna Michała z pierwszego związku. Wiadomo, że w życiu są nieporozumienia, ciężkie chwile. Obecnie mam żonę Gabrysię i razem wychowujemy dwójkę wspaniałych dzieci.

M.F: Ukończył Pan studia AWF w Gorzowie Wlkp. Zatem może Pan pracować w szkole.

M.Sz: Tak, ale biorąc pod uwagę zarobki w szkołach nie byłbym w stanie zapewnić przyszłości moim dzieciom.

M.F: Jest Pan także trenerem grup młodzieżowych. Obecnie trenuje Pan rocznik 1998. Co Pan sądzi o tych chłopcach i jak ocenia Pan współpracę na linii trener- rodzice?

M.Sz: Uważam, że ta grupa zrobiła duże postępy w ciągu 3 lat. Moim zdaniem to bardzo dobry rocznik. Jeśli chłopcy będą widzieć moją mobilizację na treningach to będą jeszcze lepsi. Między rodzicami układa mi się świetnie, były nieporozumienia, ale wszystko jest już w porządku. Wiadomo, że trener, który nie popełnia błędów, to trener, który nic nie robi.

M.F: Czy we wcześniejszych latach powierzono Panu trenowanie młodzieżowców?

M.Sz: Tak, prowadziłem zespół rocznika 1991. Wydaje mi się, że to był trudny rocznik, ja również popełniałem błędy – to była moja pierwsza praca trenerska.

M.F: Czy mógłby Pan zastąpić piłkę nożną innym sportem?

M.Sz: W wieku 11 lat uprawiałem piłkę ręczną. Później wyjechaliśmy na Mistrzostwa Polski juniorów, które wygraliśmy, a ja zostałem najlepszym bramkarzem. Z biegiem lat wydaje mi się, że wybór piłki nożnej był bardzo dobrym kierunkiem. Jestem zadowolony z tego, że moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej.

M.F: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

M.Sz: Dziękuję również.

 

 
 
   
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja